Czerwcowe
promienie słońca, które wpadały do pokoju przez szparę między
dwiema fioletowymi zasłonami, zapowiadały nowy dzień w Krakowie.
Zegar wiszący na ścianie wskazywał godzinę 6.00. Lena po raz
kolejny rozglądnęła się po pomieszczeniu. Gdy upewniła się, że
nie zostało już nic do spakowania, zamknęła swoją walizkę i
postawiła ją obok drzwi. Z plastikowego wieszaka ściągnęła
jeansową kurtkę, założyła ją, po czym rękami uwolniła
przygniecione, brązowe kosmyki. Po cichu podeszła do łóżka
swojej współlokatorki. Zuza spała na skraju łóżka, na brzuchu.
Jedna ręka leżała tuż obok jej głowy, a druga zwisała
bezwładnie nad ziemią. Siedemnastolatka strasznie wierciła się w
nocy i nigdy nie umiała znaleźć sobie wygodnej pozycji, dlatego
nieraz miewała pobudki na podłodze. Lena uśmiechnęła się i
odgarnęła blond włosy, które zasłaniały twarz Zuzy. Pochyliła
się, potem delikatnie pocałowała ją w czoło.
- Do
widzenia siostrzyczko – wyszeptała.
Zawiesiła
na ramię czarną torebkę i wysunęła rączkę walizki. Ostatni raz
spojrzała na pokój o szarych ścianach, a następnie wyszła
zamykając drzwi.
Na
korytarzu było jasno, dzięki dużym oknom, które wpuszczały
światło słoneczne do środka. Lena, zeszła na dół po schodach,
by znaleźć się w dużym, beżowym pomieszczeniu. Był w nim wielki
stół z drewnianymi krzesłami. Dwa miejsca zajmowały kobiety w
średnim wieku. Piły kawę i rozmawiały, lecz gdy zobaczyły
osiemnastolatkę, ich konwersacja ucichła.
- Dzień
dobry Leno – powiedziały po chwili.
- Dzień
dobry.
- Już
jesteś gotowa? - spytała pani Maria. - Nie zdążyłyśmy
przygotować ci śniadania.
- Nic
się nie stało. I tak nie jestem głodna.
- Na
pewno? Może chociaż napijesz się herbaty? - pani Maria nie dawała
za wygraną.
- Nie
dziękuję. - odpowiedziała – Mogę dostać moją kopertę?
Kobiety
popatrzyły na siebie ze smutkiem. Pani Maria podeszła do drewnianej
komody i z najwyższej szuflady wyjęła średniej wielkości
kopertę. Zbliżyła się do Leny i wręczając dziewczynie wypchany
papier powiedziała:
- Leno,
wiesz, że nie musisz wyjeżdżać.
- Wiem,
ale chcę.
- Rozumiem.
Jednak spójrz na to z innej strony. Co z Zuzią? Myślałaś o niej?
Ona cię potrzebuje...
- A
jeśli nie? Zuzia nie umie wytrzymać bez ciebie dnia, a co dopiero
całych miesięcy, czy nawet lat. - pani Maria kontynuowała.
- Rozmawiałam
z nią o tym mnóstwo razy. Obiecała mi, że wszystko będzie
dobrze. Może faktycznie na początku będzie jej trudno, ale z
czasem się przyzwyczai. W każdym razie za rok Zuza będzie miała
wybór, tak jak ja. Jeśli będzie chciała, to po prostu do mnie
przyjedzie. - brunetka próbowała uspokoić zarówno panią Marię
jak i panią Zofię.
- Tylko,
że to bardzo poważna decyzja Lenko. - w głosie kobiety znalazło
się coś czego wcześniej nie było, desperacja... - Nie mogła byś
rozważyć bliższego miejsca? Może nawet Krakowa?
- Wiem,
że jest to trudne dla pań jak i dla Zuzy. Ale wiedzą panie jaki
jest prawdziwy powód mojego wyjazdu. Podjęłam już decyzję i nie
zmienię jej.
- Mario,
wystarczy już. Nie wpłyniemy na jej zamiary. Jest dorosła. Ma
prawo decydować o swoim życiu. - pani Zofia położyła dłoń na
ramieniu swojej koleżanki.
Pani
Maria wyglądała jakby opuściła ją wszelka nadzieja. Twarz
kobiety miała smutny wyraz, a w jej przypadku było to bardzo
rzadkie. Zawsze była osobą promienną, przepełnioną radością i
troskliwością. Pomagała w każdej sytuacji, udzielała rad,
pocieszała. Gdy Lena pomyślała, że prawdopodobnie więcej jej nie
zobaczy, zabolało ją serce.
Nieciekawą
atmosferę w pokoju przerwał dźwięk klaksonu. Pani Zofia podeszła
do okna.
- Taksówka
– zawiadomiła.
- Muszę
już iść. - Lena włożyła kopertę do torebki. - W telewizji
mówili o dużym ruchu w Krakowie.
- Na
pewno spakowałaś wszystko? - spytała pani Zofia.
- A
więc szerokiej drogi, kochana. Pisz do nas czasem. - pani Zofia z
szerokim uśmiechem przytuliła dziewczynę. - Żebyś tylko o nas
nie zapomniała.
- Nie
zapomnę.
Lena
popatrzyła na panią Marię, której smutne usta zmieniły się w
szczery uśmiech. Kobieta podeszła do brunetki i mocno ją
przytuliła, po czym osiemnastolatka chwyciła walizkę i przeszła
korytarzem do drzwi wyjściowych. Obie kobiety podążyły za nią.
Zanim dziewczyna opuściła dom usłyszała życzliwy głos pani
Marii:
- Niech
cię dziecko Bóg błogosławi!
Na
początku chciałam przeprosić za tak małą i niewygodną czcionkę,
lecz podczas prób powiększenia liter coś się psuje i nie mogę
ich zmienić. Postaram się, by przy następnym rozdziale czcionka
była większa :)
Stworzenie
tego bloga było dla mnie wyzwaniem. Miałam już wcześniej kilka
stron, które zakończyły się niepowodzeniem. Mam nadzieję, że
tym razem pójdzie mi lepiej i z zawzięciem będę kontynuowała
historię. Ale (zawsze musi być jakieś ale) nie obejdzie się bez
waszej pomocy! Dlatego, jeśli przeczytacie prolog - zostawcie
komentarz. Wiem, że trudno jest ocenić tak krótki fragment tekstu,
lecz wasza opinia dużo dla mnie znaczy. Wystarczy mi tylko jeden do
wstawienia
kolejnego rozdziału. Oczywiście będę wdzięczna za każde udostępnienie bloga :)
kolejnego rozdziału. Oczywiście będę wdzięczna za każde udostępnienie bloga :)
Zachęcam
również do odwiedzenia zakładek "bohaterowie" i
"fabuła+zwiastun". Przybliżą wam one sylwetki bohaterów
:)
Swoje linki do opowiadań, blogi itd. możecie zostawić w zakładce "spam" - nie zaśmiecajmy komentarzy :)
Swoje linki do opowiadań, blogi itd. możecie zostawić w zakładce "spam" - nie zaśmiecajmy komentarzy :)
Do
następnego!



Czyżby dziewczyny straciły rodziców? Wypadek samochodowy? A te Panie to jakiegoś rodzaju opiekunki? Hmmmm
OdpowiedzUsuńNo nic trzeba czekać na pierwszy rozdział i mam nadzieję, że co nie co się już wyjaśni :)
http://learn-love-again.blogspot.com
Ciekawy prolog!
OdpowiedzUsuńZastanawia mnie co tqkiego sklonilo dziewczyne do wyjazdu....
Czekam na rozdzial i na prwno zostane tutaj na dluzej
:)
Heja. Tu Popsuty Kran od "Przyjaciół", z tym że pod swoim normalnym pseudonimem. xD Witaj. I tak, jestem dziewczynką.
OdpowiedzUsuńZacznę od błędów:
1. Liczby piszemy słownie.
2. Rozejrzała, nie rozglądnęła. Tak samo mamy obejrzała, a nie oglądnęła, w ogóle nie brzmi to ładnie. D: Owszem, nie podkreśla, ale nie brzmi to ani trochę po polsku.
3. "Do widzenia (przecinek) siostrzyczko"
4. "Zawiesiła na ramię" na ramieniu
5. "wyszła (przecinek) zamykając drzwi." Przed imiesłowami przysłówkowymi stawiamy przecinek.
6. "jasno, dzięki"; " Lena, zeszła" bez przecinka
7. "Dzień dobry (przecinek) Leno"
8. "Nie (przecinek)dziękuję." I idź z tą kropką, bo boli. ;-; To dialog. ~
9. "mnie. - zawiesiła się," bez kropki
10. "straszna jest myśl o zostawieniu osoby, którą się kocha." To dałabym jako nowe zdanie.
11. "lat. - pani" bez kropki.
12. "przyjedzie. - brunetka próbowała uspokoić" Po myślniku i kropce wielka litera.
13. "decyzja (przecinek) Lenko" ostatni raz wypisuję coś takiego. ;-; Jeśli się do kogoś zwracamy, jego imię oddzielamy przecinkiem, bo to wtrącenie. Jeśli byłoby w środku zdania, np.: "Chciałaś coś powiedzieć, Maju, czy się rozmyśliłaś?" stawiamy przed i po imieniu.
14. "Lenko. - w głosie" Wielką literą po myślniku.
15. "Ale wiedzą panie (przecinek)jaki jest prawdziwy powód mojego "
16. "życiu. - pani Zofia" patrz 14.
17. "wyglądała (przecinek)jakby"
18. "czasem. - pani " Patrz 14.
19. "dom (przecinek)usłyszała życzliwy głos pani Marii:"
20. "- Niech cię (przecinek)dziecko (przecinek) Bóg błogosławi!"
Kilka słów o estetyce - wyjustuj tekst, akapity rób za pomocą cssu, nie wpierniczaj gifów i obrazków. No i powiększ czcionkę, bo mi - osobie z wadą wzroku, nawet jeśli nosze okulary, czyta się naprawdę niewygodnie. Bolą mnie oczy od samego prologu, więc trochę czasu minie, nim wezmę się za rozdział. Pewnie wrócę tu wieczorem.
W tekście wiele rzeczy jest niewyjaśnionych. Moim zdaniem powinnaś wspomnieć, kim są kobiety, bo na pewno nie rodziną, skoro narrator mówi o nich "panie".Trochę sucho było, więcej dialogów niż pięknych, soczystych i miękkich opisów. Na przyszłość radzę wszystko ładnie opisywać.
Nie działał mi odnośnik do prologu w spisie treści, popraw to. ;w;
Ogólnie źle nie jest, ale dwadzieścia błędów w takim tekście to... dużo. Przynajmniej dla mnie. Mimo wszystko nie martw się - prowadząc ocenialnię, znajdowałam ich więcej w krótszych tekstach. Przyda Ci się po prostu beta, która zna się na interpunkcji i zapisie dialogów. Ewentualnie wykuj to sama. xD
Oczy mnie bolą, jak już wspominałam, więc skończę na tę chwilę. ;-; Więcej napiszę pod rozdziałem.
Dwadzieścia błędów w takim tekście to dużo? To jest ogrom!
OdpowiedzUsuńTak jak mówiłam mam problem z interpunkcją. Cholernie często mi to przeszkadza. Chyba będę dawać tekst do sprawdzenia mojej polonistce. xd
Przepraszam cię za tą okropną czcionkę, ale niestety nie mogę jej naprawić, przynajmniej jak na razie. Jeśli ją powiększam w poście, to wychodzi za duża, nieestetyczna. Podczas próby zmienienia jej w ustawieniach bloga, część tekstu się powiększa, a druga pozostaje nienaruszona! Na początku myślałam, że to przez obrazki. Spróbowałam dodać posta na nowo, bez nich i było to samo. Miałam też wcześniej kilka blogów i tam było wszystko ok, dlatego nie mam pojęcia co się dzieje :(
A wracając do obrazków, przykro mi, ale bez nich się nie obejdę. Przywykłam do nich, miałam je na każdym blogu i trochę szkoda mi z nich zrezygnować. Jak pewnie zauważysz, jest ich mnóstwo w pierwszym rozdziale, w drugim postaram się je ograniczyć.
Jeszcze na końcu chciałam wyjaśnić kropki w dialogach. Pisałam ten prolog już dawno, chyba ponad miesiąc temu i zapomniałam go sprawdzić i poprawić przed dodaniem.
Cieszę się, że zerknęłaś na mojego bloga i znalazłaś wszystkie błędy :D Czasami trzeba poprosić o pomoc fachowca, szczególnie wtedy, gdy robi się aż dwadzieścia błędów w samym prologu!
Nie musisz się poświęcać dla rozdziału, mam okulary i wiem jak potrafią boleć oczy :/ Ale jeśli już przeczytasz, to zależałoby mi na tym, co myślisz o treści :)
I jeszcze jedno. Mój prolog od początku miał być "tajemniczy", założyłam tak z góry. Dlaczego? To wyjaśni się w dalszych rozdziałach :D
Jeszcze raz dziękuję za tak wyczerpującą opinię :)